Bądź dla siebie wyrozumiała

with Brak komentarzy

simplygoodlife

 

Wczoraj na blogu miał się pojawić kolejny wpis. Ale tak się nie stało. Dokładnie po tym, jak ogłosiłam światu na pierwszej stronie simplygoodlife.pl, że uczę się, lubię i stosuję techniki zarządzania czasem, dałam – w moich oczach – plamę.

 

Nie dotrzymałam terminu, który sama sobie narzuciłam. Co za wstyd i obciach. Tak, w skrócie, mogłoby wyglądać to wyznanie winy. Mogłoby ograniczyć się do krótkiej notki na FB i temat mógłby być zamknięty.

 

Tak jednak nie będzie. Chciałabym podzielić się z Tobą refleksją nad tym, co się stało.

 

Dla kogo piszę ten tekst

 

Jeśli Ty również masz do siebie pretensje, że:

– znów czegoś nie zrobiłaś,

– nie dotrzymałaś słowa,

– kolejny raz dałaś sobie powód do myślenia o sobie, jako o słomianym zapale,

– nie masz już siły na te wszystkie zadania i aktywności,

– ciągle jesteś w niedoczasie,

– stresujesz się, że to, co robisz nie jest wystarczająco dobre,

– nie wierzysz, że potrafisz coś zrobić do końca,

 

przeczytaj ten wpis.

 

 

O czym pomyślałam wczoraj podczas biegania

Mam nadzieję, że jeśli choć na jedno z powyższych pytań odpowiedziałaś ” tak” i się zganiłaś, zaraz zmienisz zdanie o sobie.

 

Nie bądź dla siebie zbyt krytyczna

Mamy tendencję do obwiniania się za wszystko. Do zbyt surowej oceny swojej osoby. Tworzymy w głowie wyidealizowane obrazy. Potem, w chwilach słabości mamy żal, że takie nie jesteśmy. Że nie dorastamy do pięt temu ideałowi. Tymczasem takie, jakie jesteśmy, jesteśmy OK. Jeśli myślisz o sobie, że jesteś leniwa, bo czegoś Ci się nie chce, zadaj sobie trud odpowiedzi na pytanie, czy przypadkiem nie potrzebujesz po prostu odpocząć? Zwolnić? Tak po ludzku zregenerować siły? Często ignorujemy sygnały płynące z wewnątrz, przyklejając krzywdzące łatki „nie chce mi się, jestem leniwa”.

 

Poznaj swoje priorytety

Wiesz, ja dopiero rozpoczynam swoją przygodę z blogowaniem. Naczytałam się wszędzie rad: „publikuj regularnie”. Regularność odróżnia blogi profesjonalne od amatorów. Ale ja jestem amatorem! To jest blog hobbystyczny. I to też jest OK! Nie ma nic w złego w przyznaniu przed sobą, że nie musisz, a nawet nie jesteś w stanie robić wszystkiego w sposób mega profesjonalny. Tak długo, jak sprawia Ci to radość, czujesz się z tym dobrze, rób to dalej.  Mój cel jest taki, aby moje teksty były pisane z potrzeby serca, szczere. Żeby pokazywały prawdziwą mnie. Żeby wnosiły coś pozytywnego do życia innych.  Teksty pisane raz w tygodniu, to u mnie nie kategoria: „muszę”, ale kategoria: „będzie super, jeśli się uda”.

 

To, czego nie chcemy jest równie ważne jak to, czego chcemy

 

Uważaj na to, do czego się zobowiązujesz

Zarówno przed innymi, jak i przed sobą. Gdybym ja umówiła się ze sobą, że piszę co dwa tygodnie, w ogóle nie byłoby tego problemu. Być może Ty również zobowiązujesz się przed innymi i przed sobą do działania ponad swoje siły. Czy tak robisz? Ja już coraz mniej, ale wciąż mi się zdarza. Minimalizm zmienił moje podejście do życia. Dla mnie cenną wartością jest mieć mniej na głowie, żebym mogła pobawić się z córeczką wolna od myślenia o tym, ile mam jeszcze do zrobienia. Bycie zajętym to kłopot. Ale chęć bycia zajętym to ogromny problem.

 

Zwalczaj swój perfekcjonizm

Już tydzień temu napisałam tekst, który miał się ukazać wczoraj. Ale go nie opublikowałam. Zamiast tego piszę te słowa na kolanie. Pewnie z masą błędów. Pewnie za tydzień będę załamywać ręce nad nieporadnością niektórych sformułowań. Ale wiesz co, ten tekst powstał. I być może komuś pomoże. A tamten leży w szufladzie i nic nie wnosi do życia. Jest bezużyteczny.

Jeśli masz coś do zrobienia, weź głęboki oddech, zamknij oczy i puść to w świat. Uwolnij umysł od wyrzutów sumienia, że znów nie zrobiłaś tego, co chciałaś, bo nie jest wystarczająco dobre. Jest! Bo stworzyłaś to najlepiej jak umiałaś w danym momencie. Lepiej jest coś zrobić i potem to dopracowywać, niż użerać się z czymś i odpuścić, bo nie jest wystarczająco dobre.

 

Planowanie ma nas wspierać, a nie być kulą u nogi

Uwielbiam planować. To daje mi spokój ducha. Wtedy wiem, że na wszystko jest czas. Jednak uważam, że planowanie ma mi pomagać, a nie tworzyć wielki wyrzut sumienia. Tak! Nasze plany mają prawo się zmieniać. I jest to normalne. Życie jest zaskakujące. Nieprzewidywalne. Zmienne. Niesforne. Nieodgadnione.

Bądź elastyczna. Zamiast zmagać się z niespodziankami, zaakceptuj je. Dostosuj swoje plany, poddaj się nowemu rytmowi, przesuń, przestaw, zaakceptuj i rób swoje. We własnym tempie. We właściwym tempie. Tak, jak możesz.

 

Nie jesteś robotem, czasem odpuść

Tak bardzo jesteśmy nastawione zadaniowo. Tworzymy kolejne (ambitne!) listy spaw do zrobienia. I to jest jak najbardziej OK. Ale czasem przychodzi moment, kiedy po prostu trzeba zwolnić. Odetchnąć. Uspokoić myśli. Iść na spacer. Przesunąć w kalendarzu wszystko, co się da. Bez wyrzutów sumienia. Czasem odmowa świadczy o Twojej dojrzałości. Że umiesz powiedzieć „dbam o siebie”. Wysyłasz sobie wiadomość „jesteś ważna”. Nie jesteś robotem. Zwolnij.

 

Kochana, zamiast obwiniać się o wszystko, zadaj raczej pytanie, dlaczego robisz to, co robisz. Dlaczego chcesz to robić? Dlaczego „to” jest dla Ciebie ważne? Z czego możesz zrezygnować, żeby mieć na „to” czas ? Jak będziesz o siebie dbać, żeby mieć siły na najważniejsze sprawy dla Ciebie.

 

Wiem. Ten tekst jest pośpiesznie pisany, daleki od ideału. Ale taki ma być. Bo ja ideałem nie jestem. Ideały nie istnieją.