Jak być dla siebie wyrozumiałym

with Brak komentarzy

simplygoodlife

Wiesz, czasem mam do siebie pretensje, że nie jestem ze stali. Że wieczorem padam ze zmęczenia. Że naczynia w zlewie nie pozmywane, ubrania nie uprane, że nie zdążyłam wszystkiego zrobić.

 

A kiedy jestem z siebie zadowolona? Kiedy daję z siebie 200% i powoli uchodzi ze mnie życie. Tak! Wtedy czuję się jak matka polka, której należy się medal. Porażka, prawda?

 

Jeśli Ty również masz do siebie pretensje, że:

– znów czegoś nie zrobiłaś,

– nie dotrzymałaś słowa,

– kolejny raz dałaś sobie powód do myślenia o sobie, jako o słomianym zapale,

– nie masz już siły na te wszystkie zadania i aktywności,

– ciągle jesteś w niedoczasie,

– stresujesz się, że to, co robisz nie jest wystarczająco dobre,

– nie wierzysz, że potrafisz coś zrobić do końca,

 

to koniecznie przeczytaj ten wpis. Mam nadzieję, że zaraz zmienisz zdanie o sobie.

 

Nie bądź dla siebie zbyt krytyczna

Mamy tendencję do obwiniania się za wszystko. Do zbyt surowej oceny swojej osoby. Tworzymy w głowie wyidealizowane obrazy. Potem, w chwilach słabości mamy żal, że takie nie jesteśmy. Że nie dorastamy do pięt temu ideałowi. Tymczasem takie, jakie jesteśmy, jesteśmy OK. Jeśli myślisz o sobie, że jesteś leniwa, bo czegoś Ci się nie chce, zadaj sobie trud odpowiedzi na pytanie, czy przypadkiem nie potrzebujesz po prostu odpocząć? Zwolnić? Tak po ludzku zregenerować siły? Często ignorujemy sygnały płynące z wewnątrz, przyklejając krzywdzące łatki „nie chce mi się, jestem leniwa”.

 

Poznaj swoje priorytety

Ostatnio miałam do siebie żal, że zaniedbałam blogowanie. Wiesz, chodzę do pracy. Mam małą córeczkę. Pisanie zajmuje czas. Lubię to robić, ale nie jest to moim priorytetem. Postaram się pisać częściej, ale nie dlatego, że muszę tylko dlatego, że sprawia mi to radość. Rozwija mnie. To wszystko.

 

To, czego nie chcemy jest równie ważne jak to, czego chcemy

 

Uważaj na to, do czego się zobowiązujesz

Od kilku lat unikam jak ognia zobowiązań, na które nie mam ochoty. Nie chcę zapełniać mojego kalendarza sprawami innych ludzi. Nie chcę poświęcać czasu na coś co należy do kategorii „powinnam”. To, że jeszcze nie masz planów na weekend, nie znaczy, że masz go zapełniać byle czym. A może zwolnić i spędzić go pod kocem w piżamie, robiąc sobie maraton książkowy? Więcej o tym, jak znaleźć czas na to, co się lubi znajdziesz tutaj (klik).

 

Zwalczaj swój perfekcjonizm

Nadal uważasz, że mówienie o sobie perfekcjonistka to komplement? Wyprowadzę cie z błędu. Nie jest. Perfekcjonista, to ktoś, kto tak bardzo boi się popełnić błąd, że w nieskończoność szlifuje swoje prace zanim wypuści je w świat. A i tak zawsze znajdzie swoje niedociągnięcia. Z przejęciem oczekuje reakcji innych. Akceptacji. Świat nie potrzebuje perfekcjonistów. Świat chce, abyś z radością robiła to co robisz i dzieliła się tym ze światem. Świat chce dowiedzieć się tego, co wiesz ty! Świat nie dostrzeże twoich niedociągnięć. A jeśli nawet zobaczy – poprawisz je! Perfekcjonizm to zmora osób twórczych, przeczytaj więcej o tym tutaj (klik).

Planowanie ma nas wspierać, a nie być kulą u nogi

Uwielbiam planować. To daje mi spokój ducha. Wtedy wiem, że na wszystko jest czas. Jednak uważam, że planowanie ma mi pomagać, a nie tworzyć wielki wyrzut sumienia. Tak! Nasze plany mają prawo się zmieniać. I jest to normalne. Życie jest zaskakujące. Nieprzewidywalne. Zmienne. Niesforne. Nieodgadnione.

Bądź elastyczna. Zamiast zmagać się z niespodziankami, zaakceptuj je. Dostosuj swoje plany, poddaj się nowemu rytmowi, przesuń, przestaw, zaakceptuj i rób swoje. We własnym tempie. We właściwym tempie. Tak, jak możesz.

 

Nie jesteś robotem, czasem odpuść

Tak bardzo jesteśmy nastawione zadaniowo. Tworzymy kolejne (ambitne!) listy spaw do zrobienia. I to jest jak najbardziej OK. Ale czasem przychodzi moment, kiedy po prostu trzeba zwolnić. Odetchnąć. Uspokoić myśli. Iść na spacer. Przesunąć w kalendarzu wszystko, co się da. Bez wyrzutów sumienia. Czasem odmowa świadczy o Twojej dojrzałości. Że umiesz powiedzieć „dbam o siebie”. Wysyłasz sobie wiadomość „jesteś ważna”. Nie jesteś robotem. Zwolnij.

 

Kochana, zamiast obwiniać się o wszystko, zadaj raczej pytanie, dlaczego robisz to, co robisz. Dlaczego chcesz to robić? Dlaczego „to” jest dla Ciebie ważne? Z czego możesz zrezygnować, żeby mieć na „to” czas ? Jak będziesz o siebie dbać, żeby mieć siły na najważniejsze sprawy dla Ciebie. Więcej o tym, przeczytasz tutaj (klik).

 

Wiem. Ten tekst jest pośpiesznie pisany, daleki od ideału. Ale taki ma być. Bo ja ideałem nie jestem. Ideały nie istnieją.

Leave a Reply