Jak wybaczyć, by żyć pełnią

with Brak komentarzy

jak wybaczyć

Kiedyś sama nie wiedziałam, jak wybaczyć. Po co? Jaki sens ma wybaczanie? Czy nie lepiej po prostu odwrócić się na pięcie i udać, że nic się nie stało? Musiało minąć wiele czasu, abym zrozumiała jedną rzecz. Że wybaczamy drugiej osobie, po to, aby sami sobie pomóc. To kluczowe stwierdzenie na drodze do samoakceptacji.

 

Nie ma szczęśliwego życia, jeśli nosimy w sobie urazy. Nie ma szczęśliwego życia, jeśli wiele bierzemy do siebie, a nie umiemy tego puszczać. Negatywne emocje kumulują się w nas, skutecznie zatruwając jadem nasze ciała. Ja osobiście wybieram wybaczenie, lekkość bytu i śmiech z niekomfortowych sytuacji.

 

Dlaczego warto nauczyć się wybaczać?

 

Po pierwsze: pozbywasz się negatywnych emocji. Złość, żal, rozpamiętywanie, czy obwinianie innych odbijają się głównie na nas.

 

Po drugie: brak wybaczenia prowadzi do samoograniczania się, obniżania samooceny. Obwiniasz się za sytuacje, na które nie miałaś wpływu.

 

Po trzecie: uczysz się obiektywnie analizować to, co się dzieje i brać odpowiedzialność za trudne decyzje.

 

Żal i smutek to emocjonalne rany. Możemy czuć rany dawne (z dzieciństwa) i obecne. Zostaliśmy poranieni nie z naszej winy lub w wyniku sytuacji, w które pchaliśmy się sami, wbrew wszelkiemu rozsądkowi. I się potłukliśmy. Trudno. Czas iść dalej.

 

Wpływ przeszłości na teraźniejszość

Bez względu na to, jak bardzo realne wydają się trudne sytuacje z przeszłości, to tylko (lub aż) myśli. Jeśli nie jesteś w stanie uporać się z przeszłością, koniecznie zgłoś się do terapeuty po pomoc. Leczysz swoje ciało u lekarza, gdy się przeziębisz. Pozwól uleczyć swoją duszę, gdy cierpi twoje serce.

 

Jeśli jednak w twoim życiu nie było większych traum, a dzieciństwo nie było koszmarem, a wciąż odczuwasz w sobie gniew na sytuacje, których doświadczyłaś, mam nadzieję, że ten wpis ci pomoże. Pamiętaj, że większość życia przeżywamy w swoich myślach, a na nie mamy wpływ. Tutaj masz wpis o medytacji, która pomoże ci zrozumieć, dlaczego nie warto maglować w głowie wciąż i wciąż przeszłych wydarzeń (klik).

 

Jeśli wydaje ci się, że jesteś wewnętrznie pogodzona ze światem, to najłatwiejszym sposobem, aby się o tym przekonać jest przyjrzenie się sytuacjom lub ludziom, które wywołują w nas lęk, gniew, irytację, bądź poczucie niepewności. Codziennie przeglądamy się w innych ludziach, jak w lustrze. Denerwujące zachowania i słabości innych, są naszymi słabościami, których jeszcze w pełni nie zaakceptowaliśmy w sobie.

 

Twoje ciało jest najlepszym wskaźnikiem, czy wciąż są w tobie otwarte rany. Za każdym razem, kiedy czujesz w ciele dyskomfort i spadek formy, warto wziąć te sytuacje pod lupę. Jest to szansa, aby zatroszczyć się o siebie.

 

Wszelkie dyskomforty, frustracje, irytacje to nasze nieprzepracowane kwestie z przeszłości. To brutalne zderzenia naszych pobożnych życzeń, naszych wyobrażeń na temat świata z rzeczywistością, taką jaka jest.

 

Wpływ teraźniejszości na przyszłość

Stop autodestrukcyjnemu zachowaniu: roztrząsaniu przeszłości, obwinianiu siebie (nie byłam dość dobra, by mnie kochano, akceptowano, lubiano) i obwinianiu innych za to jacy byli. Stawianie sobie ograniczeń: nie jestem dość dobra, nie zasługuję, to robienie z siebie ofiary i prosty przepis na katastrofę w przyszłości.

 

Przypomnij sobie, jak w przeszłości niewygojone rany wpływały na twoje decyzje. Chcesz się uwolnić od tego schematu, prawda? Czy nie jest lepiej podejmować decyzje, aby realizować marzenia niż dryfować przez życie użalając się na świat, czy unikając bólu? Będziesz się dalej samobiczować, czy wolisz żyć radośnie? Co wybierasz?

 

Nie jesteś bezsilna. Daj sobie czas na wyleczenie ran i ruszaj do przodu. Podejmując decyzję o wybaczeniu drugiej osobie przestajesz być ofiarą. Jaka lekcję przeszłaś? Czego się nauczyłaś lub czego musisz się nauczyć? Na przykład już wiesz, co jest dla ciebie do zaakceptowania, a czego nie chcesz. Uczysz się akceptować siebie pomimo, że zewnętrzne otoczenie temu nie sprzyja. Stajesz się swoją przyjaciółką.

 

Wybaczanie i wyciąganie nauki z trudnych sytuacji pomaga przerwać pętlę zachowań i nie przenosić żalu na innych, w tym na dzieci. Wybaczenie pozwala ukrócić negatywny wpływ na poczucie własnej wartości i wiarę we własne siły. A przyznanie się przed sobą, że robimy z siebie ofiarę, może w dłuższej perspektywie dać nam wiele dobrego. Wewnętrzna chęć zmiany tej sytuacji to już połowa sukcesu. To my podejmujemy decyzję, jak będziemy się zachowywać w trudnych momentach życiowych.

 

Zrozumienie tego, co się wydarzyło i wyciągnięcie z tego wniosków pozwala dostrzec nasze własne schematy. Często beznadziejne, serio! Już nie wejdziesz w układ, który nie jest dla ciebie dobry. Uczysz się odpuszczać. Że nie warto pchać się tam, gdzie ciebie nie chcą. Dzięki temu stajesz się mądrzejsza o życiowe doświadczenia, samoświadomość. I idziesz do przodu, silniejsza.

 

Często nie mamy wpływu na sytuacje, które nam się przytrafiają, ale mamy wpływ, jak na nie reagujemy. Ja zamiast dołowania i samobiczowania wybieram samoakceptację i bezwarunkowe wsparcie dla siebie.

 

O czym trzeba pamiętać ucząc się wybaczania

 

David Stoop w swojej książce „Wybaczyć niewybaczalne” rozprawia się z wieloma mitami. Przyznaję, ja sama byłam w pułapce błędnych przekonań, dlatego tak późno zrozumiałam wielką wartość, siłę i moc aktu wybaczania.

 

Wybaczenie nie znaczy akceptowanie czy zapomnienie

Wybaczenie to zrozumienie drugiej osoby i jej sytuacji. Dostrzeżenie w niej człowieka z jej własnymi bolączkami. Rozterkami. Wątpliwościami. Dylematami. Wybaczenie to poczucie empatii. Dopuszczenie do siebie perspektywy, że jej działania nie są wymierzone bezpośrednio przeciwko nam. Stało się to, co się stało nie dlatego, że na to zasługiwałyśmy, tylko dlatego, że druga osoba nosi w sobie także ograniczające schematy zachowań. Ona również nauczyła się czegoś w przeszłości i tak teraz postępuje. Tak! Inni też mają swoje problemy, lęki, niepewności. I nie ponosisz za nie odpowiedzialności, wiesz?

 

Jednocześnie, masz prawo odsunąć od siebie ludzi, którzy cię ranią, nie szanują, zachowują się niezgodnie z twoimi wartościami. Rany goją się wtedy, kiedy nie są wciąż rozdrapywane. A to wymaga czasu. Dlatego trudniej będzie ci pracować nad samoakceptacją, podnoszeniem się, jeśli wciąż będziesz mieć kontakt z trudną dla ciebie sytuacją.

 

Nie ma sensu również wiecznie roztrząsać powodów, dla której ta osoba zrobiła ci przykrość, a już na pewno głupotą byłoby próbowanie zmieniać tę osobę. Nie znamy siebie do końca, dlaczego mielibyśmy uzurpować sobie prawo do zmiany innych.  Na wiele rzeczy nie mamy wpływu. Dajmy sobie i innym prawo do niedoskonałości. I już.

 

Do ciebie należy decyzja, że to co zrobili inni nie będzie kształtowało ciebie

To, jak ktoś nas potraktował, wynika z tego jak on postrzega świat, a nie z tego jacy my jesteśmy. Na tę samą sytuację można zareagować na wiele sposobów. Ta osoba wybrała właśnie takie działanie. Nie inne. To jej system wartości.

Od ciebie zależy, jak do tej sytuacji się odniesiesz:

– wyciągniesz lekcję, zrozumiesz, wybaczysz,

– zaprzeczysz sytuacji (nic się nie stało, nie ma problemu),

– dalej pognębisz samą siebie, przejmiesz na siebie całą winę.

 

Ja wybieram przerabianie lekcji. Co mogę mieć z tego dla siebie? Co sprawi, że będę mocniejsza, bardziej samoświadoma? Więcej o braniu odpowiedzialności za swoje życie przeczytasz tutaj (klik).

 

 

Jak wybaczyć: poznaj proste techniki

Jeśli jest ci szczególnie trudno, poproś o pomoc specjalistę terapeutę. Jeśli jednak rany są powierzchowne, możesz pracować sama, pozbywając się żalu jeden po drugim. Jeśli mówimy o drobnych poranieniach, to jeśli uświadomisz sobie, że są nieuniknione, ale możemy się z nich wyleczyć, to gwarantuję ci, będziesz chciała się z nimi rozprawić jedna po drugiej. Tylko tak zyskasz lekkość i poczucie wewnętrznego spokoju.

 

Głębokie przeświadczenie, że gniew niszy właśnie ciebie

Nie wybaczasz, aby uzdrowić drugą osobę, ale po to, aby uleczyć siebie. Swoją duszę i ciało. Bez wewnętrznej determinacji, aby wybaczyć prawdopodobnie wciąż będziesz roztrząsała dawne sprawy, irytując się, wściekając, gniewając, a w efekcie gorzkniejąc. Lub próbując udowodnić drugiej osobie, że jednak „taka nie jesteś”. Że warto ciebie kochać, lubić, zaufać, (…). Wstaw w miejsce kropek wszystko, cokolwiek komukolwiek chcesz udowodnić. Nie musisz nikomu nic udowadniać. Nazwij to, co się stało, spisz odrobioną lekcję i siup do przodu.

 

Co właściwie chcesz wybaczyć?

Trudno jest wybaczyć, jeśli nie wiemy, co nas zraniło. Tak, jak napisałam wcześniej, przeglądamy się w innych, jak w lustrze. Cechy osoby, która nas zraniła, innym mogą w ogóle nie przeszkadzać. Wylej z siebie wszystkie żale. Spisz cechy i zachowania, które ciebie dotknęły. Zastanów się, czy te osoby zachowują się tak tylko w stosunku do ciebie, czy też do innych. Pamiętaj, ich zachowanie zazwyczaj nie jest wycelowane bezpośrednio w ciebie. To wyuczone schematy postępowania. Odruchy. To, co ty możesz wyciągnąć z tego dla siebie to zrozumienie, jakie twoje potrzeby nie zostały w tej sytuacji zaspokojone (od najbardziej podstawowych, jak bezpieczeństwo, poczucie godności do wyższych, subtelniejszych). Czego potrzebowałaś?

 

Zdobądź się na obiektywność

Bądź ze sobą szczera, czy zaistniała sytuacja jest wynikiem twoich działań, zaniedbań, autosabotażu? Czy możesz w przyszłości uniknąć tej sytuacji? Jak się zachowasz? Nad czym musisz pracować? Trudne sytuacje, przez które przechodzimy są świetną okazją do nauki o nas samych. Kluczowe pytania: skąd nauczyłam się tego schematu zachowań? Co mi to dawało w przeszłości? Co mi to daje obecnie? Czy takie zachowanie mi służy, czy już nie mam z takiego zachowania żadnych korzyści? Jak postanawiam zachować się w takiej sytuacji w przyszłości?

 

Napisz list uwalniający

List uwalniający, to świetna technika pozbywania się smutku. Polega na opisaniu całej sytuacji z twojej perspektywy. Przelaniu na papier swojego żalu. Następnie piszesz, że rozumiesz tę osobę i jej sytuację, dlatego podejmujesz decyzję, że wybaczasz jej i odpuszczasz emocje jakie były między wami. NIE wysyłasz tego listu! To ważne. Odpuszczenie i oczyszczenie sytuacji daje korzyść tobie. I tak ma właśnie być.

 

Na koniec… wybaczanie to zwykły nawyk

Mam nadzieję, że trochę przybliżyłam ci temat wybaczania. Wybaczanie to nawyk. I służy on nikomu innemu poza tobą. Dlatego warto się tego uczyć. Bo nie warto trzymać w sobie urazy przez całe życie. Lepiej skupić się na radości i pięknie życia. Więcej o dobrych nawykach napisałam tutaj (klik).

 

Jeśli chciałabyś zgłębić ten temat, nadal zastanawiasz się jak wybaczyć, możesz sięgnąć po książkę „Wybaczyć Niewybaczalne” Davida Stoopa.