Minimalizm. Dlaczego uwielbiam ten styl życia?

with 4 komentarze

minimalizm

Jest to pierwszy wpis w całości poświęcony stylowi życia, minimalizmowi. Moją przygodę z minimalizmem rozpoczęłam kilka lat temu. Coś wiem o problemach jakie sprawia i korzyściach jakie przynosi. A jest ich wiele. Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób myśli „minimalizm nie jest dla mnie”. I pewnie tak jest. Ale jest „coś” w tym stylu życia, że kiedy się nad nim zastanowisz, masz ochotę wprowadzać pozytywne zmiany.

 

Nie porównuj się do innych

Na wstępie mała dygresja. W grupach poświęconych minimalizmowi bardzo często nawiązuje się gorąca dyskusja, co jest minimalistyczne, a co nie. Kto powinien się uważać za minimalistę, a kto nie. Z pewnością są osoby, które mają mniej przedmiotów ode mnie. Ja mam tyle, ile mi potrzeba (pewnie więcej niż mityczna setka). Minimalizm jest mi bliski od kilku lat. I choć nie lubię etykietek, to tak, uważam się za minimalistkę. Ten styl życia mi służy. Po prostu go lubię. Mając tyle ile mi potrzeba czuję się dobrze.

 

Moja przygoda z minimalizmem rozpoczęła się bardzo standardowo. W pewnym momencie zauważyłam, że wokół mnie jest tak dużo przedmiotów i tyle spraw do załatwienia, że powoli zaczynam się gubić. Byłam zmęczona tym wiecznym sprzątaniem, nadążaniem ze wszystkim, ciągłym pośpiechem. Otoczona przedmiotami, których nawet za bardzo nie lubiłam. Miałam za dużo na głowie. Życie było niesamowicie chaotyczne. W natłoku obowiązków zapominałam o podstawowych sprawach.

 

Jestem szczęśliwa, że kilka lat temu, całkiem przypadkiem trafiłam na książkę o minimalizmie (kupiłam ją, bo spodobała mi się okładka, serio!). Chłonęłam słowa jak gąbka. Odnalazłam to, czego mi tak bardzo brakowało. Spokój. Uświadomiłam sobie, że ludzie żyją tak, jak i ja bym chciała. Że tak można. Że można nie chcieć posiadać wiele. Że można myśleć „mam tyle i ile trzeba i więcej nie potrzebuję”.

 

Dla kogo ten wpis

Jeśli Ty w chwili obecnej czujesz, że:

  • otwierając szafki wysypuje się na Ciebie masa przedmiotów, o których chciałabyś zapomnieć i z przerażeniem zamykasz ją z powrotem,
  • w Twojej szafie kłębi się sterta ubrań, a Ty nie masz się w co ubrać,
  • najciekawszym sposobem spędzania wolnego czasu są zakupy,
  • Twoje mieszkanie wydaje się zdecydowanie za małe,
  • jesteś całkowicie pozbawiona energii przez natłok spraw do zrobienia,

to przeczytaj ten artykuł do końca. Mam nadzieję, że znajdziesz w nim informacje pomocne właśnie dla Ciebie. Poniżej wymieniam kilka korzyści jakie możesz odnieść żyjąc minimalistycznie.

 

Korzyści z minimalizmu

Budżet w ryzach

Z tego co wiem, wiele osób zaczyna swoją przygodę z minimalizmem z powodów materialnych. Sytuacja życiowa zmusza do przerwy w zakupach, ograniczenia wydatków. Być może dlatego minimalizm jest mylony ze skąpstwem, „dziadowaniem”, biedą, zaciskaniem pasa. Jeśli chcesz faktycznie spróbować minimalizmu z pobudek finansowych, pewnie spełni on Twoje oczekiwania. To prawda, minimalizm może przynieść korzyści w postaci większego panowania nad wydatkami. Ale nie dla wszystkich minimalistów oszczędzanie jest ważne. Jest wiele osób, które cenią sobie jakość nad ilość. Są gotowe kupić jeden bardzo drogi, świetnej jakości sweter lub jeździć po świecie z jednym plecakiem nie mając przy tym wielu oszczędności. Minimalizm może, ale nie musi dawać korzyści finansowych. Jestem pewna, że jeśli chcesz po prostu odpocząć od zakupów na jakiś czas, na pewno niczego Ci przez ten czas nie zabraknie. Poza żywnością pewnie wszystkiego masz w tej chwili pod dostatkiem na najbliższy czas.

 

Dom staje się mniej uciążliwy

Tak jak uwielbiam mieć czysto w domu, tak samo mocno nie znoszę sprzątać. Od kiedy zaczęła się moja przygoda z minimalizmem, mój dom wymaga mniejszej uwagi. Zrobienie prania, sprzątnięcie nie są już tak uciążliwe. Nie tracę energii na całe to ogarnianie bałaganu. Prasowanie zajmuje mi niecałą godzinę, bo mam niewiele ubrań (polecam Project 333). Kiedy masz mniej rzeczy, utrzymanie porządku jest prostsze. Daleko nam do sterylnego domu. O nie! Ale kiedy zaczynamy sprzątać zajmuje to mniej czasu. Mój minimalizm objął również listę detergentów. Ograniczam się do płynu do mycia naczyń, sody oczyszczonej, octu, spirytusu, proszku do prania (niestety naturalne środki nie zdały u mnie egzaminu) i wielorazowych chusteczek. Ograniczyłam ilość kosmetyków do tych, których naprawdę używam. A jest ich niewiele. Nie ucierpiała na tym moja skóra. Wręcz przeciwnie. Od kiedy stosuję naturalne kosmetyki w małych ilościach, moja skóra jest w lepszym stanie. Dom, w którym jest tyle przedmiotów, ile potrzeba, dobrze służy swoim mieszkańcom.

 

Poznajesz siebie i swoje potrzeby

Biję się w pierś. Kiedyś kupowałam pod wpływem chwili i pewnie reklam. Dotyczyło to ubrań, dodatków do domu i wszystkiego wokół. W mojej szafie było mnóstwo ubrań kiepskiej jakości. Kompletnie nie dobranych do siebie. Miałam wyjściowe sukienki, których nigdy nie założyłam. Bluzeczek z przewagą poliestru, które nie komponowały się ze swetrami i marynarkami. Wszystkie elementy żyły własnym życiem. Nie tworzyły całości. Kupowałam pod wpływem chwili. Emocji. Pozornych korzyści (zwłaszcza cenowych). Wielu z tych zakupów żałowałam po chwili. Od kiedy zaczęłam się ograniczać, wzięłam sobie do serca zasadę, aby przyjrzeć się temu co naprawdę lubimy, jaki styl życia prowadzimy obecnie, w czym się źle czujemy. W czym jesteśmy sobą, a w czym czujemy się przebrani. Postawiłam na jakość (choć wydaje mi się to przereklamowane pod wieloma względami stwierdzenie), czyli po prostu na naturalne materiały. Zrobiłam analizę kolorystyczną mojego typu urody, żeby upewnić się, w jakich kolorach jest mi dobrze. Na marginesie: jeśli w Twojej szafie znajdują się wszystkie kolory tęczy we wszystkich możliwych odcieniach lub przeciwnie, zdecydowanie dominuje czerń, to być może Ty również nie wiesz w jakich kolorach jest Ci dobrze. Od kiedy wiem, jakich kolorów unikać nie zdarzają mi się wpadki zakupowe. Ograniczanie się skutkuje lepszym poznaniem swoich potrzeb, stylu, tego kim jesteśmy i co lubimy.

 

Żyjesz bardziej świadomie

Jesteś ze sobą szczera: wiesz co lubisz, na co poświęcasz czas. Porzucasz mrzonki o tym co mogłabyś robić gdybyś tylko…  Pozbywasz się tej zakurzonej maszyny do szycia, chociaż upierałaś się, że będziesz szyła ubrania dla wszystkich członków rodziny. Kupujesz używany rower, bo wiesz, że lepszy nie jest Ci potrzebny. Wypożyczasz sprzęt, zamiast kupować, kiedy tylko zapragniesz nauczyć się czegoś nowego. Dbasz o swoją codzienność. Pielęgnujesz codzienne rytuały. Chcesz, żeby Twoje dni były najlepsze, jakie mogą być. Nie spieszysz się pijąc popołudniową herbatę. Podczas zabawy z dzieckiem jesteś obecny duchem. Masz czas na regenerację sił. Odpoczynek. Dbasz o ciało. Ruszasz się. Ubierasz się ładnie, dla siebie. Żeby podkreślić wyjątkowość każdego dnia. Jeśli wciąż czujesz, że towarzysz Ci niepokój, przeczytaj ten wpis.

 

Wystarczy Ci mniejsza przestrzeń

Kiedy pozbędziesz się tych wszystkich gratów, zauważysz, że tak na prawdę nie potrzebujesz wielkich przestrzeni do życia. Jeśli czujesz, że Twoje mieszkanie pęka w szwach, pozbądź się tego, co zbędne, co nie daje ci radości. Zwykle mamy za dużo przedmiotów, które zajmują zbyt wiele miejsca. Zainwestuj w pojemną szafę wnękową i tam trzymaj większość swoich rzeczy. Pozostała część mieszkania niech nie będzie zagracona. Duże przestrzenie pochłaniają więcej pieniędzy i zwyczajnie nie są potrzebne do życia. Mniejsze domy, z małą liczbą przedmiotów są łatwiejsze w obsłudze. Tańsze w utrzymaniu. Pozbądź się gratów, pomaluj ściany na jasny kolor, wpuść światło do wnętrza, a zobaczysz, że znów polubisz swój dom.

 

Wiesz, że szczęścia nie dają przedmioty

Owszem, uwielbiam piękne rzeczy. Dbam o to, żeby otaczać się tym, co mi się podoba. Wiem, że piękne przedmioty wpływają na jakość życia. Wierzę, że można czerpać radość z przedmiotów codziennego użytku. Między innymi dlatego tworzę paperology. Jednak wiem, że to są tylko przedmioty. Mają nam służyć. Nie rozumiem ślepej pogoni za markami. Długich kolejek po telefony apple. Kupowania niewyobrażalnie drogich torebek dla logo. Nie rozumiem, dlaczego ludzie się zadłużają, żeby kupić lepsze samochody, telewizory, sprzęty domowe. Jeśli zrozumiesz, że Twoje szczęście nie zależy od przedmiotów materialnych, uwolnisz się od presji posiadania. To naprawdę przyjemne uczucie, że nie musisz nic udowadniać tym, co masz. Jeśli masz poczucie, że nie wiesz co daje Ci szczęście przeczytaj ten wpis.

 

Czas na Ciebie

Jestem bardzo ciekawa, czym dla Ciebie jest minimalizm. Jakie daje Ci korzyści? A może co sprawia, że nie jesteś w stanie uwolnić się od gromadzenia lub pozbywania się przedmiotów?

  • Magdalena Gra

    Chyba powinnam rozpocząć moją przygodę z minimalizmem…

  • miec mniej

    Bardzo fajne podsumowanie zalet minimalizmu. Potwierdzam, że minimalizm właśnie tak działa. Oczyszcza nasz świat i umysł, przynosi wewnętrzny spokój, a przede wszystkim daje bardzo wiele satysfakcji.