Jaka jest różnica między modlitwą, medytacją, relaksacją

with Brak komentarzy

 

 

różnica między modlitwą, medytacją, relaksacją

Celem tego wpisu jest uporządkowanie wiedzy na temat różnicy pomiędzy relaksacją, medytacją a modlitwą. Wielu autorów używa tych terminów zamiennie, co jest błędem. Wprowadza zamieszanie u osób, które zaczynają swoją podróż w rozwoju osobistym.

 

Na początku zaznaczę, że ja również jestem osobą początkującą w medytacji, modlitwę porzuciłam wiele lat temu, a powróciłam do niej stosunkowo niedawno. Jeśli chodzi o ćwiczenia relaksacji, to pewnie jak każdy radziłam sobie, jak potrafiłam. Od jakiegoś czasu wprowadzając medytację nauczyłam się kilku technik, które mylnie nazywane są medytacją. Ponieważ intensywnie się rozwijam w tym kierunku, to pewnie w najbliższym czasie będę musiała uzupełnić ten wpis. Dzielę się moimi osobistymi doświadczeniami, moim aktualnym stanem wiedzy. Jeśli również zaczynasz swoją drogę z medytacją, modlitwą, ćwiczeniami relaksującymi ciało, ale czujesz lekkie zagubienie, ten wpis jest dla ciebie.

 

Czym jest medytacja i jakie są jej cele

 

W skrócie można powiedzieć, że medytacja to ćwiczenie umysłu. Są dwa zasadnicze cele medytacji. Pierwszy to medytacja uważności (wglądu), co się dzieje w naszym umyśle i ciele. Drugi to ćwiczenie skupienia. Być może inni powiedzą Ci, że medytacja to coś więcej, to sposób na osiągnięcie oświecenia, dotarcie do jakiś tajemnych prawd. Być może tak jest na wyższym poziomie, na którym ja nie jestem. Na początek, wystarczy że będziesz mieć w głowie ten powyższy podział i będziesz świadomie wybierać, co chcesz ćwiczyć.

 

Medytacja uważności

 

Medytacja uważności to obserwowanie wszystkiego, co pojawia się w naszym umyśle i ciele. To przyglądanie się swoim myślom, bez oceniania. Pozwalanie im płynąć. Pojawiać się i znikać. Na początku medytacji, u osób początkujących, pojawiające się myśli to bieżące bolączki: to, co wydarzyło się w pracy, w domu, co nas zdenerwowało. Następnie pojawiają się myśli dotyczące przeszłości. Dla mnie osobiście jest to niesamowite, z jaką łatwości pojawiają się myśli z przeszłości, mieszając się z teraźniejszymi. Dla umysłu nie ma czasu. Przeszłość, teraźniejszość i wyobrażenie przyszłości jest tak samo realne. Nie ma różnicy. Myśli to myśli.

Im częściej medytujesz, tym szybciej bieżące myśli przestają się pojawiać. Tematy się wyczerpują. W ogóle natłok myśli powoli ustaje. Dlatego mówi się, że osoby długotrwale medytujące mają spokojną głowę. Im dłużej medytują, tym lepiej poznają siebie. To znaczy, bieżąca paplanina odchodzi. Do głosu dopuszczamy to, co znajduje się w nas głębiej. To umożliwia samopoznanie. Przyjrzenie się, co siedzi w naszej głowie, a dzięki temu umożliwia uporanie się z trudnymi tematami, które nosimy w sobie. Możemy powoli oczyszczać podświadomość z przekonań, które nabyliśmy w procesie socjalizacji. Z mojego doświadczenia te głębsze treści przychodzą dopiero po 30-40 minutach. Dlatego krótkie medytacje 10-15 minutowe to raczej forma relaksacji, niż medytacji.

Poza tym, osoby medytujące uważność, wiedząc, że myśli są tylko projekcją umysłu, starają się być tu i teraz, to znaczy, że nie zawracają swojej uwagi ku przeszłości, ani przyszłości. Nie roztrząsają w nieskończoność tego, co było. Nie budują w swojej głowie zbędnych scenariuszy tego, co może się zdarzyć. Nie chodzi o to, aby „nie myśleć”. Umysł jest po to, aby myśleć i będzie to robił. Chodzi o to, aby nie marnować życia na roztrząsanie tego, co już się wydarzyło, ani na budowanie w głowie tysiąca scenariuszy tego, co może się wydarzyć. Szkoda na to czasu i energii.

 

Medytacja jako ćwiczenie skupienia

 

Chodzi w niej o ćwiczenie umysłu, by pozostawał skupiony na jednym zadaniu. Wiadomo, że w obecnych czasach ludzie mają problem z utrzymaniem uwagi. Skanują, zamiast czytać teksty. Z prędkością światła przewijają treści w przeglądarkach, w social mediach. Uprawiają multitasking. Szybko się nudzą. Zaczynają pracę i jej nie kończą.

Ćwicząc skupienie na jednej czynności uczymy się nie rozpraszać. Myśląc o tym rodzaju medytacji mam na myśli powtarzane mantry, skupienie na oddechu, rytmiczny śpiew. To również dla chrześcijan różaniec. Ja osobiście nie lubię tej medytacji. Zwłaszcza wschodnich technik. Są mi obce kulturowo.

Wiedząc jednak, że ich celem jest trzymanie umysłu „w ryzach”, to spokojnie mogę powiedzieć, że uczę się tego świadomie skupiając uwagę na jednej czynności. Na przykład pisząc bloga, pilnuję, aby zawracać myśli do pisania. Jestem świadoma, kiedy zaczynam się rozpraszać i panuję nad moimi myślami zawracając je do pracy. W efekcie zdecydowanie łatwiej mi kończyć to, co zaczęłam. Nie mam również problemu z pracowaniem w ruchliwych miejscach.

 

Relaksacja jako techniki rozluźniania ciała

 

Relaksacja, to wszystkie techniki, które powodują, że nasze ciała ze spiętych, stają się rozluźnione. To taniec, śmiech, rozciąganie. To również wszelkie sporty. Podczas sportu uwalniają się endorfiny, które powodują stan zadowolenia. Dlatego dla mnie sport nie jest medytacją uważności, jak wiele osób uważa (termin medytacja w ruchu) ponieważ zamiast odkrywać swoje ukryte problemy, zalewamy je hormonami szczęścia. O ile relaksacja ma nas wprowadzić w stan odprężenia, medytacja niekoniecznie. Niektórzy nauczyciele medytacji zalecają, aby nie zmieniać pozycji w ciele, kiedy zacznie nas coś boleć, tylko przyjrzeć się emocjom, które towarzyszą temu bólowi. W duchu psychosomatyki: co w emocjach, to i w ciele.

Technikami relaksacji są krótkie sesje wyciszenia. Ćwiczenia wyrównywania oddechu trwające 10 – 15 minut. Świadome rozluźnianie mięśni. Wizualizacje gorących, świetlnych kul przemieszczających się po naszym ciele od stóp do głowy. To wizualizacje miejsc, które kojarzą się nam dobrze, aby osiągnąć spokój.

Relaksacja to spacery wśród natury i wszystko co sprawia, że czujemy się dobrze i pozwalamy naładować energetycznie nasze ciała.

Relaksacja jest przyjemna, fajna i warto praktykować ją codziennie. Sprawia ona, że dbamy o siebie i swój dobry nastrój. Więcej o regenerowaniu energii w tym artykule (klik) i w tym (klik).

Relaksacją nie jest zalewanie swojego ciała alkoholem i innymi używkami, które w krótkim czasie przynoszą złudną ulgę, ale w długiej perspektywie nas wyniszczają.

 

Modlitwa jako praktyka duchowa

 

Jak wcześniej wspomniałam, jako bardzo młoda osoba całkowicie zarzuciłam modlitwę. Teraz wiem, że było to całkowicie słuszne.

Po pierwsze, aby w ogóle mówić o modlitwie, trzeba wierzyć w istnienie Boga. Nie mam na myśli Boga jednej z kilku obecnych religii, ale Absolutu. Stwórcy istnienia. Dawcy Życia. Źródła dobra. Przyczyny wszystkiego. Bez wiary w Boga, nie ma mowy o modlitwie.

Po drugie, w mojej ocenie modlitwa o rzeczy ziemskie jest nieporozumieniem. Zostawmy Bogu to, co boskie, a ludziom to co ziemskie. Czyli z mojej perspektywy modlenie się o rzeczy doczesne, materialne takie jak dom, samochód, lepsza praca, jest totalnie bez sensu. Podświadomie odbiera człowiekowi wiarę w swoją moc sprawczą, że może coś osiągnąć sam, bez ingerencji boskiej. Nauczmy się brać odpowiedzialność za siebie. Osiągajmy ziemskie cele sami. Sposobami, które są dostępne wszystkim ludziom. Pracujmy nad wiarą w siebie. Poprawiajmy samoocenę. Ustalajmy realne cele i bądźmy systematyczni w ich realizacji. Więcej na ten temat w tym artykule (klik).

Są jednak w mojej ocenie dwa rodzaje modlitwy, które warto praktykować: okazywanie wdzięczności oraz modlitwa o wskazanie prawdziwego celu naszego istnienia.

 

Praktykowanie wdzięczności

 

Jeśli chodzi o modlitwę, w której okazujemy wdzięczność, to jest to piękna i wzruszająca praktyka. Podnosząca nas na duchu. Przywracająca uśmiech. Blask w zabieganym życiu. Pozwala zatrzymać się i spojrzeć na naszą sytuację z szerszej perspektywy. Przypominamy sobie, w jakich cudownych czasach żyjemy. Jest spokojnie. Dziękujemy za wspierających przyjaciół, rodzinę. Za pracę, dzięki której czujemy się bezpieczni. Za przytulne mieszkanie. Za to, że jesteśmy zdrowi. Za cokolwiek, co w naszym mniemaniu warto podziękować. A jak nie wiemy za co podziękować, to pomyślmy nad tym. Od razu poczujemy się lepiej. Warto.

 

Prośba o ukazanie sensu życia

 

Modlitwa o ukazanie prawdziwego celu życia ma na celu wskazanie nam drogi. Ścieżki, na której będziemy czuć, że nie marnujemy czasu na ziemi, że wykorzystujemy w pełni swój potencjał, że robimy to, po co przyszliśmy na świat.

Każdy z nas ma do czegoś talent, dar. Coś, co uwielbia robić. Warto tego poszukiwać. Warto żyć wykorzystując swój potencjał. To czyni nas szczęśliwymi. Spełnionymi. Pełnymi energii. Modląc się o to, abyśmy wykorzystali swój potencjał, podświadomie myślimy o sobie dobrze. Że jest coś, w czym jesteśmy/możemy być dobrzy. To wyraz troski o siebie i swój dobrostan. Chcemy być autentyczni, spełnieni. Zaczynamy myśleć w kategoriach, co jest dla nas dobre, ale nie w wymiarze materialnym, lecz duchowym. Osiągamy pełnię człowieczeństwa. Po to tu jesteśmy.

 

Jaka jest zatem różnica między modlitwą, medytacją, relaksacją?

 

Podsumowując bardzo ogólnie, medytacja to ćwiczenie umysłu, relaksacja to ćwiczenie ciała, a modlitwa to praktyka duchowa. To jest moje osobiste spojrzenie na dzień dzisiejszy. Zapraszam cię również w tę podróż, bo te trzy praktyki w niesamowity sposób poprawiają jakość życia. Zwiększają samoakceptację, przywracają wewnętrzny spokój. Pozwalają zatrzymać się w codziennej gonitwie, aby skorygować niewłaściwy kurs. Prowadzą do poczucia, że idziemy we właściwym kierunku. Dobrym dla nas.