„Wielka Magia” Elizabeth Gilbert, czyli jak żyć twórczo

with Brak komentarzy

jak odnaleć paję

„Wielka Magia” czyli jak pokonać strach przed pokazywaniem innym tego, co się zrobiło

 

Jeśli jesteś osobą, która już coś tworzy, ale bardzo nie lubi dzielić się ze światem tym co zrobiła, ten wpis jest dla ciebie.

 

Jeśli jesteś osobą, która bardzo by chciała działaś twórczo, ale tego nie robi z przeróżnych przyczyn, ten wpis jest również dla ciebie.

 

Od kiedy uprościłam swoje życie (w tym również przestałam często chodzić na zakupy), to uwolniłam ogromne pokłady wolnego czasu. A ponieważ wreszcie ten czas miałam, to mogłam spędzać go bardziej twórczo.

 

Robiłam zdjęcia i pisałam tego bloga. Ale w końcu trzeba było pokazać komuś efekty swoich działań. I wtedy pojawiła się panika, że to co robię jest kiepskie, głupie, nieporadne, żenujące… możesz wpisać w miejsce kropek co chcesz, pewnie o tym też myślałam.

 

Na szczęście ten etap mam już za sobą (prawie). I wiem również, że w tym strachu nie jestem odosobniona.

 

Czytam właśnie książkę „Wielka Magia” Elizabeth Gilbert o kreatywnym życiu. O tym, jak odważyć się pokazywać światu to, co tworzymy z potrzeby serca.

 

Zaakceptuj swój strach

Kreatywność ma wiele wymiarów. Objawia się w pisaniu, śpiewaniu, dzierganiu, fotografii, gotowaniu. Jak objawia się twoja?

 

Musisz wiedzieć, że zaprzyjaźnianie się z wewnętrznymi strachami przed pokazaniem światu części siebie jest normalne i stanowi część pracy twórczej. Dotyczy to w równym stopniu amatorów, jak i profesjonalistów.

 

Lubisz akt tworzenia, czy sam efekt?

Równie ważne jak efekt pracy jest to, aby czerpać radość z samego aktu tworzenia. Czytając tę książkę uświadomiłam sobie, że piszę tego bloga, bo po prostu to lubię. Lubię usiąść nad czystą kartką papieru i przelewać swoje myśli na papier, a potem je porządkować do strawnej postaci.

 

Znajdź czas, aby doskonalić swoje umiejętności

Nikt nie rodzi się mistrzem. Każdy, nawet najlepszy artysta, poświęca ogrom pracy na doskonalenie swojego rzemiosła. Setki godzin spędzone w samotności, na ćwiczeniu. Godziny, których nikt z zewnątrz nie widzi. I nie docenia. Jesteś tylko ty i twoja praca.

 

Jak znaleźć czas na to, co się lubi

 

Ponieważ wciąż wiele osób pyta mnie o to, jak po pracy znaleźć czas na cokolwiek, to zachęcam, aby po prostu robić to, co się lubi. Już dziś. Nawet, jeśli masz tylko 15 minut dziennie lub godzinę tygodniowo. Tyle zadołasz wygospodarować, prawda?

 

Chciałabym Ci pokazać, jak ja staram się wprowadzać w życie zasady opisane powyżej.

 

Ustalam konkretny dzień na pisanie

Ponieważ blog jest moim hobby, zajmuję się nim po pracy. Piszę posty w przeważającej większości w niedzielę. Lubię myśleć o tym dniu jako o „niedzieli blogowej”.

 

Bardzo lubię też robić zdjęcia. Najczęściej robię zdjęcia w soboty i oczywiście śmieję się, że robię sobie „fotograficzne soboty”.

 

Jeśli twoja rodzina wie, czego może się spodziewać, to przyzwyczaja się do twojej rutyny, nikt nie robi Ci już wyrzutów, a Ty masz jasno określony czas na robienie tego, co lubisz.

 

W ciągu tygodnia cierpliwie zbieram inspiracje

Inspiracje są wszędzie. Przychodzą i odchodzą. Dlatego warto jest znaleźć im jakieś miejsce, aby bezpowrotnie nie zginęły. Ja do zatrzymywania inspiracji używam notatnika, pinterest, a także aplikacji w telefonie.

 

Nie pochylam się zbyt długo nad inspiracjami, ponieważ zwyczajnie nie mam zbyt wiele czasu w ciągu tygodnia. Ale nieraz jakiś temat zostaje ze mną na dłużej i (jak u typowego introwertyka) jest rozpracowywany w głowie, a następnie w weekend przelany na papier.

 

Wyznaczam konkretną godzinę i ustalam limit czasowy

Dobrze jest ustalić konkretne godziny na pracę twórczą po to, aby przestać ze sobą negocjować czas rozpoczęcia.

 

Przydaje się to, gdy mamy gorszy dzień, nachodzą nas obawy, czy to co zrobimy będzie wystarczająco dobre. Gdy włącza się nasz perfekcjonizm, a wewnętrzny krytyk skutecznie zniechęca do pracy.

 

Fajnie jest też ustalić jakąś rutynę przed rozpoczęciem pracy po to, aby wysłać do mózgu informację: zaczynamy! Nawet, jeśli jest to zwykłe zaparzenie herbaty lub ogarnięcie biurka.

 

Odcinam się od świata

Z czym kojarzy mi się praca nad blogiem? Ze zmysłową muzyką, której słucham w trakcie pisania. Z kubkiem gorącej herbaty, który właśnie stoi obok mnie. Z miękkimi poduszkami, w których ginę i ciepłym kocem, pod którym leżę. Tylko ja i moje myśli, którym minuta po minucie nadaję konkretne kształty. Czy może być coś przyjemniejszego?

 

Stwórz sobie takie warunki do tworzenia, w jakich czujesz się dobrze. Żebyś czerpała przyjemność z danej chwili. To przecież z nich składa się nasze życie.

 

No i nie pozwalam sobie przeszkadzać. Moja pasja to czas dla mnie. Moja przyjemność.

 

Daję sobie czas na wejście w stan flow

Jeśli masz swoją pasję, to prawdopodobnie wiesz o czym mówię. I prawdopodobnie tak samo jak ja lubisz ten stan. Stan, kiedy właściwie odrywasz się od rzeczywistości, tracisz poczucie czasu, a myśli i pomysły pojawiają się same. Nie wiesz kiedy minął czas. Stres znika, wątpliwości gdzieś odpływają.

 

Osoby, które utrzymują się z pracy twórczej wiedzą, że należy zacząć pracę bez czekania na wenę. Należy zacząć po prostu „coś tam dłubać”. Wtedy, kiedy już przestaniemy się ograniczać i wpadamy w rytm, przychodzi stan flow.

 

Wyłączam wszystko, co rozprasza

Lubię pracować w skupieniu. Dlatego dbam o to, żeby nic mi nie przeszkadzało.

 

Nie ma dla mnie nic bardziej zniechęcającego do pracy niż przychodzące sygnały, powiadomienia, przypomnienia i cała masa spraw innych ludzi, które nie mogą czekać. To wybija z rytmu. Znacząco wydłuża pracę.

 

Robię przerwy

Wiem, że łatwo zapomnieć o świecie, kiedy mamy świetny pomysł i musimy go zrealizować właśnie teraz. Wszystko nam się układa w głowie, przychodzi do nas wena twórcza, tracimy poczucie czasu. Wydaje nam się, że możemy siedzieć nad zadaniem, aż skończymy. I po kilku godzinach zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy wycieńczeni. O ile takie epizody zdarzają się raz na jakiś czas, to zdołamy odbudować pokłady energii. Jeśli jednak pracujemy tak dzień w dzień, szybko okaże się, że nie jesteśmy w stanie nic z siebie wykrzesać. Żeby być kreatywną, należy dobrze dbać o swoją energię.

 

Odpuść trochę

Jedno zdanie  przyniosło mi niesamowitą ulgę i sprawiło, że lubię pisać tego bloga: nie muszę tego robić idealnie. Nie muszę tworzyć nic ważnego, przełomowego, zmieniającego ludzkie życie. Jedną w większych obaw przed rozpoczęciem czegoś nowego jest obawa: czy ja w ogóle umiem to robić? Jestem pewna, że osoba zajmująca się pisaniem zawodowo załamuje ręce nad moją interpunkcją, składnią i tysiącem innych rzeczy. Ale dla mnie to już nie jest istotne. Piszę o upraszczaniu  życia, zaprzyjaźnianiu się ze sobą, o odkrywaniu swoich potrzeb, stawaniu się najlepszą wersją siebie. Nie muszę być literatką, żeby to robić.

 

Ty też nie musisz opanować czegoś do mistrzostwa, żeby to zacząć. W końcu tylko osoby, które coś robią mogą osiągnąć w tym mistrzostwo.  Reszta tylko marnuje swój potencjał czekając.

 

A Tobie co sprawia ogromną radość? Co lubisz robić?

 

Leave a Reply